Beyond Meat rozszerza ofertę o napoje energetyczne zamiast rosnąć na roślinnym mięsie
Beyond Meat, notowany na NASDAQ pod tickerem BYND, dorzuca do portfolio segment napojów energetycznych, jak podaje Seeking Alpha.

Beyond Meat wchodzi w napoje energetyczne. Strategia ucieczki czy desperacja?
Dla producenta roślinnych zamienników mięsa to nie jest dywersyfikacja, tylko pivot wymuszony stanem kategorii analogów roślinnych i potrzebą odbudowy wartości dla inwestorów, którzy dawno przestali wierzyć w obietnice "rewolucji roślinnej". Z perspektywy rynku funkcjonalnych napojów to sygnał, że segment wciąż przyciąga kapitał szukający schronienia przed presją dyskontową.
Gdzie tak naprawdę są pieniądze
Segment roślinnego mięsa wszedł w fazę dojrzałą, a razem z nią przyszła erozja marży, spadek wolumenu i wszechobecna presja dyskontowa ze strony private label. W takiej sytuacji pivot w sąsiednią półkę to ruch taktyczny o dość oczywistej logice: energetyki dają to, czego kotlet sojowy już nie daje, czyli powtarzalny wolumen i marżę w półce premium, której producent roślinnego mięsa od lat nie widzi w raportach kwartalnych. Wystarczy porównać cenę półlitrowej butelki napoju energetycznego z ceną opakowania mielonego "mięsa" roślinnego. Matematyka jest tak bezlitosna, że nie trzeba tłumaczyć motywacji zarządu.
Tyle że to pole jest już gęsto obstawione przez graczy z wieloletnią pozycją w dystrybucji i marketingu sportowym. Red Bull, Coca-Cola, PepsiCo, Monster, a do tego marki sportowe oraz wellnessowe wypełniające półki sklepów zielarskich, aptek i siłowni. Wejście z kolejnym brandem wymaga albo agresywnej ceny, albo innowacji składnikowej, której w materiałach marketingowych zwykle nie widać, bo claim "innowacja" w tej kategorii najczęściej oznacza jedynie zmianę proporcji kofeiny.
Energetyki pod lupą regulatorów
Zbieżność czasowa nie jest przypadkowa. Jak informuje ET HealthWorld, indyjski stan Haryana rozszerza kampanię "drug-free" i bierze pod lupę jakość produktów fitness oraz energetycznych. To sygnał szerszego trendu, który widać w kolejnych rynkach: regulatorzy zaczynają czytać składy, a konsumenci coraz rzadziej wierzą w słowo "performance" wydrukowane na etykiecie w kolorze neonowej zieleni. Klasa świadomych konsumentów rośnie szybciej niż półki z claimami o "czystej energii".
Na co czekać
Kluczowe są trzy rzeczy. Po pierwsze, model dystrybucji: własny e-commerce z naciskiem na sprzedaż bezpośrednią czy klasyczny retail z długim ogonem marży pośrednika. Po drugie, marka własna czy przejęcie gotowego brandu z istniejącą lojalną bazą, bo zbudowanie pozycji od zera w dwa sezony to fikcja marketingowa, nie strategia. Po trzecie i najważniejsze: skład. Jeśli w formule pojawi się kolejna dawka kofeiny z tauryną opakowana w terminologię "clean energy" lub "plant-powered performance", będzie to kolejny produkt do marketingowego recyclingu. Świadomy konsument patrzy dziś na dawkę aktywnych składników, ich biodostępność i synergię, nie na kolor puszki i hashtag w kampanii influencerskiej.
Inne produkty
Moring Slim147 PLN
Nano Slim155 PLN