Czy suplementy diety faktycznie działają? Lekarz ocenia realną skuteczność preparatów
Według BikeRadar brytyjski lekarz i prezenter Xand van Tulleken ocenia, że większość suplementów nie przynosi zdrowym osobom korzyści deklarowanych przez producentów.

Dla osób trenujących to istotne rozróżnienie: preparat może mieć uzasadnienie przy konkretnym niedoborze, ale sama obietnica większej energii czy lepszej regeneracji nie potwierdza jego skuteczności.
Wyjątki nie oznaczają skuteczności całej kategorii
Van Tulleken, opisując w książce „Make Me Well” swoje badania nad rynkiem wellness, wskazuje na niewielką grupę produktów, dla których dostrzega dowody działania: kreatynę, sok z buraka i kofeinę. Nie podaje jednak w materiale szczegółów badań ani warunków, w których efekty miałyby występować. Nie należy więc przenosić tej listy na dowolny produkt, dawkę czy cel treningowy.
Inny przypadek to uzupełnianie rzeczywistego niedoboru. Jako przykład lekarz wymienia witaminę B12 u osób na diecie wegańskiej. To odmienna sytuacja niż stosowanie suplementu przez zdrową osobę bez rozpoznanego niedoboru, w nadziei na poprawę samopoczucia lub wyników.
Mechanizm sprzedaży: obietnica zamiast pomiaru
Według relacji BikeRadar van Tulleken opisuje branżę suplementów jako rynek, na którym słabej jakości lub nierzetelne dowody naukowe mogą towarzyszyć daleko idącym deklaracjom. Wskazuje też na rolę oczekiwań konsumentów oraz popularnych podcasterów, którzy wpływają na zainteresowanie produktami wellness.
Dla sportowca praktyczny problem zaczyna się wtedy, gdy marketing zastępuje ocenę celu. Suplementacja nie powinna być automatyczną odpowiedzią na zmęczenie, gorszy sen czy wolniejszą regenerację. Najpierw trzeba wiedzieć, jaki problem ma rozwiązać preparat i czy istnieją dane odnoszące się właśnie do takiego zastosowania. W materiale przytoczonym przez BikeRadar nie ma jednak szczegółowego porównania skuteczności ani dawek wymienionych substancji.
Werdykt: nie zakładaj efektu
Van Tulleken ostrzega również, że bardzo wysokie dawki witaminy D mogą być szkodliwe. Źródło nie podaje dawek ani konkretnych skutków, dlatego nie pozwala formułować bardziej szczegółowych wniosków. Wystarcza jednak, by odrzucić założenie, że suplement jest z definicji obojętny i bezpieczny niezależnie od ilości.
Wniosek dla osób trenujących jest prosty: nie traktować suplementu jako potwierdzonego wsparcia tylko dlatego, że jest popularny lub obiecuje konkretny rezultat. Wyjątki i uzupełnianie niedoborów nie dowodzą skuteczności większości rynku.